Poezja wojenna

 Od Elżbiety Klimzy otrzymaliśmy kserokopie artykułów prasowych związanych z akcjami  i ludźmi Armii Krajowej. W jednym z takich materiałów pod tytułem "Marian Pliś-"Gniewosz" w dotarciu do prawdy zajeździł dwa motocykle" znajduje się wiersz autorstwa Janka Ramockiego -  "Bonawentury".

Modlitwa Bonawentury

Od wojny, nędzy i głodu,
Sponiewierania krwi narodu
Od łez wylanych obłąkanie 
Uchroń nas Panie.


Od niepewności każdej nocy,
Od rozpaczliwych rąk niemocy,
Od lęku przed tym, co nastanie
Uchroń nas Panie.


Od bomb, granatów i pożogi
I gorszej jeszcze w sercu trwogi
Od trwogi strasznej jak konanie
Uchroń nas Panie.


Od rezygnacji w dobie klęski
Lecz i od pychy w dzień zwycięski, 
Od krzywd, lecz i od zemsty za nie
Uchroń nas Panie.


Uchroń od zła i nienawiści 
Niechaj się odwet nasz nie ziści
Na przebaczenie im przeczyste 
Wlej w nas moc, Chryste!

Zawarte w tym wierszu przesłanie czynią go modlitwą o możność godnego przetrwania i przebaczenia. Polecamy ten wiersz - modlitwę wszystkim, którzy chcą przebaczyć i budować nowy ład w zjednoczonej Europie.

I jeszcze jeden wiersz, który dotarł do nas, ale pani, ktora była w jego posiadaniu nie jest  w stanie nic o nim powiedzieć. Wiersz ten znaleźliśmy również  w zbiorze poezji Sybiraków z Elbląga.


   Ballada zesłańcow , słowa anonimowe. Powstała prawdopodobnie w czasie deportacji w lutym 1940 roku..
Ojczyzno nasza, ziemio ukochana,
W trzydziestym dziewiątym cała krwią zalana.
Nie dość, że Polskę na pół rozebrali,
To jeszcze Polaków na Sybir wygnali.

Dziesiąty luty będziem pamiętali,
Gdy przyszli Sowieci, myśmy jeszcze spali,
I nasze dzieci na sanie wsadzili,
Na główną stację wszystkich dowozili.

O, straszna chwila, o, straszna godzina,
Rodząca swoich bólów zapomina,
Ale Wam powiem, nie zapomnę chwili,
Gdy nas w ciemny wagon jak w trumnę wsadzili.

O, żegnaj, Polsko, żegnaj, chato miła,
O, żegnaj, ziemio, któraś nas karmiła,
Żegnaj, słoneczko i gwiazdy złociste,
My odjeżdżamy z tej ziemi ojczystej.

Cztery dni polską ziemią my jechali,
Lecz żeśmy ją tylko przez szpary żegnali.
W piąty dzień sowiecka maszyna ryknęła,
Jakby każdego sztyletem przeszyła.

Mijają doby, tygodnie mijają,
Raz na dzień chleba i wody nam dają,
Mijamy Rosję i góry Uralu
I tak jedziemy wciąż dalej i dalej.

Czwartego marca stanęła maszyna
I tak już transport z nami się zatrzymał,
Jedziemy autem, a potem saniami,
Przez śnieżną tajgę, rzekami, lasami.

Oj, smutna była nasza karawana,
"kipiatku" z chlebem dali nam co rana,
Dzieci zmarznięte z sani wypadają,
A na noclegach umarli zostają.

O, Polsko piękna, ziemio nasza święta,
Gdzie Twoje syny, gdzie Twoje orlęta?
Dzisiaj w sybirską tajgę przyjechali.
Czy będziem Ciebie kiedy oglądali?


Słoneczko złote smutno nas witało,
Gdy do baraku rano zaglądało.
Dwie białe trumny sosnami ubrane,
Nad nimi matki klęczą zapłakane.

Jesteśmy sami, straż nas zostawiła,
bo cóż tu będzie koło nas robiła?
Świat nam zamknęli, wszędzie lasy, drzewa,
Nawet ptaszyna nam tu nie zaśpiewa.

Zima, śniegi straszne, w lesie ciężka praca,
Głód i tęsknota bardzo nas przygniata,
Tyfus okrutny wśród ludzi się szerzy,
Co dzień to więcej pod sosnami leży.

I przyszła wiosna, słońce zajaśniało,
Lecz u nas wcale nie poweselało,
Tylko po lesie słychać głos płaczący:
"O, Jezu Chryste, w Ogrójcu mdlejący!".

Polska Królowo, zlituj się nad nami,
Nad polską ziemią i nad Polakami,
Powróć nas, powróć do ziemi ojczystej,

Królowo Polski! Panienko Przeczysta!

Gdyby ktoś z Państwa był w posiadaniu informacji o tej balladzie prosimy, aby się z nami podzielił.   
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz